Wczoraj było zimno. Dzisiaj już nie chociaż tak samo.
Wczoraj myślałem, że w moim mieszkaniu jest zimno. Przyniosłem termometr no i kurwa nie jest. Jest 19,5 pół stopnia czyli w normie (która w ogóle stanowi 18 stopni). Ciekaw jestem ile zajmie mi przywyknięcie do tej temperatury - koniec lażenia po domu boso i takie tam. Póki co sprawdziłem grzejniki olejowe, gazowe konwektory i najbardziej właściwy wydaje mi się aktualnie materac elektryczny - jeden powód mniej by wstawać z łóżka.
Może to jest właściwy moment byśmy zamieszkali z Anią razem ? Albo chociaż żeby częściej zostawała na noc.
Rozumiem potrzebę bigamii, szczególnie w krajach o zimnych nocach i ogólnie chujowym klimacie.