









Keuring Czarnówka. Cała polska z lewa w prawą.
Dear underhisskin. Please go fuck yourself and die in vain. BTW I would be delighted if you could stop following me and start minding your own business.
Mam wizję dobrej podróży. Transport załatwiony w firmie zajmującej się spedycją owoców. Wsiadamy w Lublinie wysiadamy gdziekolwiek. Byle ciepło. Może wrócić do klimatu Maroko tylko bez katującego balastu.
Pracuję nad przestrzenią. Pozbywając się kolejnych sprzętów i wymyślając coraz to nowe sposoby na minimalizację zajmowanej przez mój syf powierzchni. Słucham więcej jazzu.
Zaczynam mówić wprost. Poczucie, że nie mam nic do stracenia jest na swój sposób przerażające ale prowadzi też do niespotykanych wcześniej pokładów szczerości.
Dużo sypiam.
Zaczyna wychodzić pomysł z filmami. Całkiem inaczej niż ze zdjęciami. Coraz częściej łapię się na myśleniu o tych rzeczach video z podobnym zapałem jak kiedyś o fotografii. Pewnie i tak znając mnie się rozjedzie, chociaż może nie bo nie tylko mój zapał aktualnie wlecze to wszystko do przodu.
Pomysły na teraz wreszcie mogą się spokojnie piętrzyć.
Noto jestem oficjalnie studentem 3go roku. Nuda panie nuda. Biorę dziekankę po wakacjach. Taka nieodpowiedzialna ale moja decyzja.
Przemykam. Dzień, noc, dzień, tydzień, miesiąc, semestr, sesja, rok, lata, 18, 19, 20, 21. Stop.
Tutaj się zatrzymujemy i szybko analizujemy efekty działań. Nikłe są. Niby coś robię, niby ciągle gdzieś gonię, niby za czymś biegnę; a ciągle nie dzieje się nic. Niby jest jakiś sukces, z Anią dobrze, pies nie zeżarł mnie przez sen mimo wszystko. Dużo robię, niewiele udaje mi się zrobić o wszystkim zapominam. Gadanie, zabieranie, przeszkoda, myśl żeby zwolnic (bo trudniej niż myślałem) i nagle ciach, koniec, kolejna myśl… Jedyne co się nie zmienia to stagnacja. Od roku nie było dnia który bym pamiętał. Nie ma nie wiem trzeciego kwietnia który na zawsze wryje mi się w pamięć. Są tylko ciągi zdarzeń. Przepływające z jednego w drugi dni.
To nie jest tak że coś nie wychodzi, to nie jest nawet tak ze wychodzi byle jak. Problem stanowię ja, niezmiennie taki sam w tej samej rzeczywistości. Wyciągam wnioski zaraz potem je wypierdalam bo po co to trzymać.
And if I die today I’ll be the happy phantom
And I’ll go chasin’ the nuns out in the yard
And I’ll run naked through the streets without my mask on
And I will never need umbrells in the rain
I’ll wake up in strawberry fields every day
Gdzie są te obiecywane trzęsienia ziemi. Gdzie te zmiany, gdzie ciągłe wyzwania, nowe rzeczy do zdobycia. To co, teraz już będzie tak nudno przerzucanie cyferek, prześlizgiwanie się między godzinami? Wyrzuć czarną bluzę bo brzydka, kup brązową marynarkę bo dorosłeś. Krawat ma pasować. Egzamin zdaj. Zdać musisz. Zdasz (chyba zdałeś nawet). Kolejny egzamin. Nie martw się za pół roku będą następne. Kolejnej zimy też się na jakieś załapiesz. W pracy poznasz pojęcie ewaluacji o ile wiedza ta nie słynie na Ciebie wcześniej. Palisz, wyzwalasz się. Myśli płyną nieskrępowane, śpisz. Wstajesz. Marynarka, koszula, korek, spotkanie. Kurwa się wyzwalasz, w istocie serwujesz sobie tylko namiastkę życia. W istocie serwuję sobie tylko namiastkę tego co obiecywali, chuje nakłamali wszyscy, książki, filmy.
W rzeczywistości jest diabelnie nudno. Wszystko co nieprzewidywalne dawno już się zdarzyło i nikt o tym nie pamięta.
Dziś naprawdę chcę żeby w ziemie zakurwiła wielgachna asteroida, żeby egalitarnie i po przyjacielsku wyjebała wszystko w pył. Atomowej zimy kurwa chcę niech to wszystko wyzdycha albo chociaż przerzedzi się. Nie mogę znieść tej nudy, braku granic bylejakości, monowzorców, uniwersalizmu, globalnej wioski, całego tego gówna.
Nie można już wybierać, nie bardzo jest między czym.
Nie otwierajcie pudełek, cieszcie się, że są te czerwone.
Jutro będzie smutny dzień, przynajmniej rano. Kurwa nie znoszę tego. 24 osoby i nikogo. Wieczorowi są głupsi, raczej nie. Idę spać.
Jak będę spał pewnie i tak wpierdoli mnie wielgachny gołąb podobny do tego który wpadł do domu ostatnio. Chujnia.

Freefall!
Gej chciał otruć lesbijki trutką na ślimaki
Gary Stewart, 37-letni gej z Wielkiej Brytanii próbował otruć swoje dwie sąsiadki lesbijki trutką na ślimaki. Miał to być odwet za oskarżenie go o kradzież trójnogiego kota.